muszę być w szpitalu bo mi wątrobowe podskoczyły. Ale na dworzu jest ciepło i słońce jest więc dzis po obchodzie Tata wpisał do zeszytu, że idziemy na spacer i uciekliśmy do domu. Na 6 godzin! byliśmy u babci i dziadka na Micka gdzie trochę pojeździłem na rowerze (jak pedałuję to lubię szybkość a nie wolność!) a potem u nas na Berka w ogródku: najpierw na huśtawce a potem szaleństwo ze Stachem i Wężem Ogrodowym, bo tata odkrecil wode w ogrodzie. Było tak wesoło że trzeba było nas przebrać.
Jutro też uciekamy :) możecie nas spotkać na spacerze na Reja /ale bez roweru tylko spokojny spacer bo wątroba lubi wypoczynek/ Pa!
Jest takie słynne zdanie: "Jutro też Wam uciekniemy". Łobuziaki jesteście z tatą, ale to ja wiedziałem. Na wątrobę dobry jest uśmiech, więc ,smiej się długo ile wlezie, raz szybko, a kiedy indziej powoli. Rodzina Ci w tym pomoże, na pewno!
OdpowiedzUsuńŻółwik, czapla, rekin.
Rafał, Ala, Leonard
co u Was słychać? mam nadzieję, że wszystko dobrze i wracacie do zdrowia!
OdpowiedzUsuńNatalia! :) ale... która?
Usuńu nas do przodu tzn. leczenie trwa i Tytus dobrze je znosi. Napiszemy zaraz kilka słów bo faktycznie jesteśmy niesumienni -> sumienia nie mamy!
wróciłem własnie ze swojego dyżuru w szpitalu, do Stasia :)
peace! Bor