niedziela, 25 marca 2012

kończę ostatni wór leczenia!

dzisiaj wieczorem, po 6 dobach, odłączą mnie w końcu od stojaka z wielkim worem. Z worka leci non-stop tak zwana płukanka czyli sód i potas, które mają z siuśkami wyrzucić nadmiar różnej chemii, która jest co chwilę mi podawana. A nazwy ma jak źli bohaterowie gwiezdnych wojen.
dziś mam też punkcję i zdradziłem tacie moją tajemnicę. Ja w sumie to lubię punkcję. Bo fajnie się kręci w głowie zanim zasnę przed zabiegiem :)

3 komentarze:

  1. u HU hu :)
    to u Was coraz fajniej, a i wysypiać się będziecie)))
    Uściski,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. hej Tito :-) same dobre wieści nam tu zapodajesz :-))Ogromnie się cieszymy i czekamy na kolejne! Nie możemy się doczekać wspólnego jeżdżenia na rowerze :-) ściskamy Ciebie, Stasia i Twoich Rodziców - Maks z braciakiem Aleksem i Rodzicami

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrów Jacka Wróbla, fajny z niego łobuziak. Holandia i Gruzja to dobra para. Miło, ze częstujesz krasnali krakersami. Książki nie tylko dostają nóg, ale też dają nóg, na przykład podróżnikom. Spytaj rodziców o co chodzi.
    Pozdrowienia od Leonarda, Ali i Rafała Małego.

    OdpowiedzUsuń