minelo duzo czasu a nic sie tu nie pojawialo... troche dlatego ze mialem zle wyniki mojej watroby, z powodu chemii co dostaje do słonika. więc treba było zatrzymać leczenie i czekać az się 'wątrobowe' unormuje. teraz jest prawie normalnie i dostaje z powrotem chemię: w kroplowce i w tabletkach.
przed szpitalem nie jadłem nigdy tabletek tylko syropy, wiec na poczatku bardzo nie lubiłem i denerwowałem się bo mi tabletka lądowała na języku i żadna woda czy 'innepicie' mi chciało tego zabrać z niego. więc się rozpuszczała na języku zamiast w brzuszku i było...bue-e...
Słonik? to jest trąbka/rurka (a naprawde dwie, zeby używać raz tak raz tak) co mam na piersi i wpuszcza do środka lekarstwa a do badania wypuszcza moją krewkę.
pierwszy raz słonik nie dał się założyć i w innym szpitalu załozyli mi na jakis czas kobrę (jeden wężyk u góry na nodze).
takie mam egzotyczne i dzikie towarzystwo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz